Dlaczego rap jest tak popularny?

Go down

Dlaczego rap jest tak popularny?

Pisanie by Admin on Wto Paź 16, 2018 11:11 pm

Rap zapisuje się właśnie na kartach historii. Robi to dosłownie, bezceremonialnie wyrywając je i zapełniając wersami. Świadczą o tym chociażby liczby: ponad połowa utworów z Billboard Hot 100 Chart to właśnie kawałki hip-hopowe, a wśród 10 najczęściej słuchanych artystów w Stanach Zjednoczonych jest tylko jeden wykonawca niezwiązany z tym gatunkiem. Sytuacja wygląda podobnie w Polsce – najlepiej sprzedającym się albumem 2017 roku była Egzotyka Quebonafide, którego nowy projekt z Taco Hemingwayem dominuje właśnie polską scenę.

Streaming
Zgodnie z corocznym raportem Nielsen Music w lipcu ubiegłego roku rap i R&B po raz pierwszy w historii stały się najpopularniejszymi gatunkami muzycznymi w Stanach, wyprzedzając tym samym rock. Z technicznego punktu widzenia główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest internet, a konkretniej jego udział w dystrybucji muzyki. Rosnąca powszechność platform pokroju Spotify, Soundcloud czy YouTube sprawiła, że odtworzenia, wyświetlenia oraz sprzedaż cyfrowa przekładają się bezpośrednio na ogólne wyniki sprzedaży. Przy tworzeniu rankingów i klasyfikowaniu utworów taką zasadę przyjęło wspomniane wcześniej notowanie Billboard, a nawet polski Związek Producentów Audio-Video, zajmujący się przyznawaniem wyróżnień w postaci złotych, platynowych i diamentowych płyt w naszym kraju. Jeszcze do niedawna w Polsce przelicznik zakładał, że 2500 streamów (odsłuchań) jakiegokolwiek utworu z danego krążka jest jednoznaczne ze sprzedażą jednego albumu. Uległo to jednak pewnym modyfikacjom 1 marca 2017 roku. Wartość przychodu 20 zł któregokolwiek z tytułów albumu przypisany z tytułu streamingu do danego utworu – jest równoznaczny ze sprzedażą 1 albumu. Mówiąc prościej, wydawca musi udowodnić, że zarobił na streamingu. 20 zł przychodu = sprzedaż 1 albumu.

Skalę tego, co dzieje się w muzyce jeszcze lepiej odda rynek amerykański oraz fakt, że 7 z 10 najczęściej odsłuchiwanych singli w tym kraju to właśnie utwory rapowe. Największy sukces odnotowali Lil Uzi Vert, Post Malone i Kendrick Lamar. Każdy z tych wykonawców ma na koncie ponad 800 mln odtworzeń swoich produkcji. Doskonale podkreślają to również przyznane niedawno nagrody Billboard Music Awards – wspomniany wcześniej Lamar otrzymał aż 5 wyróżnień, m.in. w kategorii najpopularniejszy artysta w streamingu, najlepszy raper czy najlepszy album rap. Inne gatunki wypadają przy takich liczbach blado. Znajdująca się na szczycie dominującego do tej pory rocka Metallica może pochwalić się 1,8 mln sprzedanych albumów (do których wlicza się również płatne pobranie 10 utworów i 1500 streamingów). Najpopularniejszy artysta listy Billboard, raper Drake, pobił ten wynik o ponad 3 mln krążków.

Polskie listy przebojów
Hegemonia rapu nie występuje oczywiście tylko za Oceanem. Wystarczy prześledzić listę OLiS, czyli oficjalną listę sprzedaży detalicznej polskiego ZPAV-u. W ostatnim zestawieniu 12 z 50 pozycji należało do hip-hopowego gatunku. Jest to dobry wynik, biorąc pod uwagę obecne na OLiS-ie składanki przebojów oraz zagranicznych gigantów popowych, pokroju Eda Sheerana, który utrzymuje się na liście od 61 tygodni. Warto zerknąć również na szczyt notowania – pierwsze miejsce należy do Małacha, a nieco dalej, bo na czwartej pozycji plasuje się duet Taconafide z krążkiem Soma. Nieco dalej, jednak wciąż w top 10 najlepiej sprzedających się płyt, znajduje się jeszcze dwóch raperów – Kali i KęKę. By lepiej zrozumieć, jaką drogę przeszedł rap, zaczynając od podwórek i dochodząc do mainstreamu najlepiej przyjrzeć się albumom, które w poszczególnych latach cieszyły się najlepszymi wynikami sprzedaży. Zestawienie pozwala również prześledzić w jaki sposób na przełomie ostatnich lat zmieniały się gusta muzyczne przeciętnego polskiego słuchacza.

Niemałym zaskoczeniem może okazać się fakt, iż w roku 2000, kiedy OLiS dopiero zaczął analizować ekonomię przemysłu fonograficznego, największym sukcesem komercyjnym okazała się płyta o wdzięcznie brzmiącej nazwie A gu gu. Za krążek odpowiedzialny jest nie kto inny, jak zespół Arka Noego. Następne trzy lata to supremacja kolejnych wydawnictw Ich Troje. Później sytuacja nieco się zagęszcza i miejsce na podium wymieniają ze sobą zarówno polscy, jak i zagraniczni wykonawcy oraz sławetne “składanki”. Przełom dla rapu przynoszą dopiero lata 2016 i 2017 – pierwszy należał do O.S.T.R i Życia po śmierci, drugi do Quebonafidy i wspominanej wcześniej Egzotyki. Album reprezentanta Asfalt Records zadebiutował na 1. miejscu polskiej listy przebojów OLiS, utrzymał się na niej przez 85 tygodni, wyrównując tym samym rekord płyty Paktofoniki – Kinematografia oraz zdobył status potrójnej platyny. Z kolei konceptystyczna płyta ciechanowskiego rapera platynę osiągnęła już w przedsprzedaży, by ostatecznie sprzedać się w ponad 60 tysiącach egzemplarzy.

Liczy się muzyka
Ciężko jednoznacznie stwierdzić co zadecydowało o popularności, jaką cieszy się dziś rap. Jednym z argumentów przemawiającym za muzyką hip-hopową jest z pewnością jej eklektyczność, czyli umiejętność łączenia różnych innych gatunków i otrzymywanie w efekcie spójnej i dobrze brzmiącej całości. Klasyczne utwory oparte na fragmentach bluesowych i jazzowych, energetyczne numery zahaczające stylistyką o techno, nowoczesne kawałki wykorzystujące syntezatory – po prostu każdy znajdzie coś dla siebie. Zwłaszcza, że umożliwiające melorecytację zapętlone podkłady szybko wpadają w ucho i zapadają w pamięć. Nie są również szczególnie wymagające w produkcji, dzięki czemu wielu entuzjastów odnalazło się w roli beatmakerów. Wielu z tych, którzy lata temu zaczynali swoją przygodę z muzyką, jest dzisiaj żywymi legendami sceny hip-hopowej. Wśród nich należy wymienić chociażby Dr Dre oraz tzw. nowoszkolnych producentów, jak chociażby Metroboomina, Ronny’ego J czy Pi’erre’a Bourne’a. To oni wskazywali nowe kierunki rozwoju gatunku i przekształcali świadomość słuchaczy. Tym sposobem producenci wyszli z cienia i sami stali się gwiazdami, często większymi niż sami raperzy nagrywający się na ich podkłady.

Sytuacja w Polsce nieco się różni, co wcale nie oznacza, że brakuje nam utalentowanych beatmakerów. Wielu, jak chociażby Dj Decks czy legendarny WhiteHouse, z powodzeniem tworzą albumy producenckie, na których udzielają się najsłynniejsi przedstawiciele polskiej sceny hip-hopowej. Doskonałym przykładem jest Stara Nowa Szkoła duetu The Returners, na której możemy usłyszeć m.in. Quebonafide, ekipę JWP czy duet Dwa Sławy. Jednak poza paroma wyjątkami brakuje nam silnych osobowości, które byłyby lepiej rozpoznawalne przez przeciętnego słuchacza. Próbę zapisania się w pamięci fanów podjął Lanek przy okazji tworzenia wszystkich podkładów na album Białasa “Polon”. Czas pokaże, czy taki wysiłek przyniósł jakieś efekty.

Człowiek orkiestra
O tym, jak zmienia się rap i jak spowszedniały pewne rozwiązania, najlepiej opowie wspomniany wcześniej Ronny J. Związany z Atlantic Records producent jest kojarzony przede wszystkim z tworzenia nowoszkolnych bitów, na których udzielała się znaczna część florydzkiej nowej fali – XXXtentacion, Ski Mask The Slump God czy Lil Pump. Proste i chwytliwe melodie, dopracowane perkusje i ciężkie basy szybko stały się znakami rozpoznawczymi Ronalda. Jednak własny i wypróbowany styl oraz stabilna pozycja na muzycznym rynku skłoniły Ronny’ego do eksperymentu. Na swoim ostatnim, w teorii producenckim, albumie główny bohater zajął się nie tylko robieniem wszystkich bitów, ale podjął również rękawicę i postanowił sprawdzić się w roli rapera. Tym sposobem na 5 z 11 tracków będzie nam dane usłyszeć trapową legendę we własnej osobie. Utwory, choć przyzwoite, nie staną się z pewnością żadnym kamieniem milowym rapu. Jednak na swój sposób mogą stworzyć podwaliny pod nowe drogi dla meandrującego gatunku.

Polska scena również zna self-made manów. Przykładem może być Emes Miligan, który swój ostatni album sam w całości wyprodukował. Podobnie jest z Zesamsone. Zyskał popularność umieszczając na swoim Youtube’owym kanale samodzielnie nagrane, wyprodukowane i zmasterowane numery. Z samodzielnie wykonanymi klipami.

Teledyskowa trampolina
Inne zmiany można zaobserwować również w otoczce około muzycznej. Coraz częstszym zjawiskiem staje się bowiem uwzględnianie w Youtube’owych tytułach reżyserów teledysków, zastępujący tym samym obecnych tam do tej pory producentów. Jednym z prekursorów takiego stanu rzeczy jest amerykanin Cole Bennett, założyciel Lyrical Lemonade. Bez cienia przesady można nazwać go self-made manem, bowiem z własnego nazwiska stworzył markę, a ze swojego kanału na Youtubie trampolinę do sławy dla mniej znanych raperów. Własny i oryginalny styl teledysków, kładący szczególny nacisk na postprodukcję i animacje sprawił, że profil Bennetta obserwują miliony. Pokaźna widownia stała się biletem do popularności dla wielu początkujących artystów. Najlepszym przykładem będzie chyba Lil Pump. Obecnie 17-latek może pochwalić się chociażby utworem Gucci Gang, który ma ponad 600 mln wyświetleń na YT i kontraktem z wytwórnią Warner Bros opiewającym na blisko 8 mln dolarów. Młody raper stworzył również niedawno jeden z soundtracków do najnowszej odsłony Deadpoola.

Osoby śledzące polską scenę z pewnością same zauważyły kilku bardziej rozpoznawalnych reżyserów, jednak nie sposób doszukać się zjawiska występującego w Stanach. Obecna jest raczej sytuacja odwrotna, w której to indywidualni artyści lub rosnące w siłę wytwórnie decydują się na podniesienie poziomu i zainwestowanie w jakościowe obrazki do muzyki. Aktualnie chyba najbardziej produktywna, a na pewno najbardziej efektowna, jest ekipa HDSCVM. Jej klipy możemy obejrzeć przy produkcjach dużych wytwórni, jak QueQuality, SB Maffija, labeli ( np. X2) czy pojedynczych wykonawców ( np. Kaz Bałagane).

Znak czasów
Muzyce hip-hopowej nie można również odmówić niezaprzeczalnej roli kulturotwórczej. Wspinające się na szczyty notowań utwory pokroju God’s Plan Drake’a czy Rockstar Post Malone’a to swoiste hymny naszych czasów, przez które rap nazywa się nowym rockiem. Flirty raperów z największymi gwiazdami popu ( patrz. Eminem i Ed Sheeran) pokazują, że ci pierwsi nie muszą mieć kompleksów i potrafią przyćmić kolegów po fachu. Inni, jak Cardi B udowadniają, że nawet start w dorosłość w stroju striptizerki można przekuć w najbardziej spektakularny sukces na rynku muzycznym. W tym całym szaleństwie znajdzie się jeszcze miejsce dla Bhad Bhabie, czyli celebrytki znanej z amerykańskiego odpowiednika “Rozmów w toku”. Popularność jaką przyniósł jej telewizyjny program wykorzystała, by zapisać się na kartach historii jako najmłodsza raperka z utworem w rankingu Billboard Hot 100 – w chwili, gdy jej utwór These Heaux był notowany miała 14 lat. Rap jest po prostu odbiciem naszego świata – zmiennego jak kalejdoskopowe miraże.

Admin
Admin

Liczba postów : 22
Join date : 10/07/2015

Zobacz profil autora http://rapszukam.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach